Atmosfera była tak gęsta, że można by ją kroić nożem. Moja mama siedziała prosto jak struna z książką w dłoni, a Halina demonstracyjnie odwróciła się do niej plecami, udając, że bardzo interesuje ją trawnik.Moja ręka zaczyna miziać go po karku, schodzi coraz niżej. Jest już przy szyi. Włącza mi się już fantazja. Patrzę mu